Minął już pierwszy tydzień naszego pobytu w Izmirze. Na nudę nie narzekamy, bo jak to zwykle bywa na początku każdej sprawy jest wiele rzeczy do odkrycia, sprawdzenia i zapamiętania. Ilość nowych doświadczeń związanych z otrzymaniem karty pobytu nie przyćmiła tego, do czego brat mniejszy i do tego kapłan jest powołany. Z dnia na dzień zagłębiamy sie coraz bardziej w nową kulturę i nawiązujemy nowe relacje osobowe. Zapoznaliśmy się z naszym biskupem Ruggero, który cieszy się z naszej obecności, nie tylko dlatego, że pracujemy w jego archidiecezji, ale również dlatego, że jego Zakon Braci Mniejszych Kapucynów ma szansę na przetrwanie w Turcji. W niedzielę celebrowaliśmy Eucharystię w języku włoskim w sąsiedniej parafii Karşıyaka (Karszyjaka) obsługiwanej przez franciszkanów konwentualnych. Dziś w naszym kościele przewodniczyłem nabożeństwu różańcowemu w języku tureckim z elementami włoskimi. Było to niezmiernie fascynujące doświadczenie. Modlitwa na znanym różańcu w nieznanym języku, który z paciorka na paciorek nabiera melodyjności, harmonii i ładu pobudza do głębszego przeżycia rozważanych tajemnic. Dodatkowo urzekająca była ogromna życzliwość i determinacja garstki osób modlących się, którzy za wszelką cenę chcieli pomóc mi w jak najlepszym doświadczeniu liturgii w języku tureckim. Z pewnością rozpoczęcie nauki języka tureckiego pogłębi i rozszerzy horyzonty naszej posługi w Turcji. br.Paweł
3 komentarze:
super Paweł! powodzona! no i pamiętaj o zdjęciu dla mnie pamiętasz? ;-) czekam niecierpliwie!
No to super, pierwsze lody przełamane. Niech łaska Boża was wspiera
pax!
w jakiś sposób "bardziej" teraz Wasze życie - trwaniem jedynie.
jak w klauzurze... "nikomu niepotrzebni"...
a jednak trwajcie w Panu!
z modlitwą...
Prześlij komentarz