Od letnich kolonii
minęło już nieco czasu; dzieci całe i zdrowe powróciły do szkół a do naszych
spotkań katechetycznych dołączyły dzieci znające tylko język arabski. Stanowi
to dla mnie nowy bodziec w przygodach lingwistycznych ;) Zważywszy na fakt, że
30% 30 osobowej grupy posługuje się tylko tym językiem i katechezy prowadzimy
po turecku i arabsku nie pozostaje mi nic innego jak przysiąść i wkuwać nowy
język.
Po
dwóch latach mojej obecności w Mersinie na horyzoncie nowych perspektyw
pojawiło się Duszpasterstwo Ludzi Morza. Już od roku miałem kontakty z różnymi
marynarzami przybywającymi do naszej parafii. To chcieli skorzystać z uczestnictwa
we Mszy Św., to porozmawiać lub dowiedzieć się jak i skąd najlepiej
skontaktować się z rodziną lub po prostu pobyć nieco w chrześcijańskim
towarzystwie… Raz ktoś mnie zapytał nawet o klub Duszpasterstwa Ludzi Morza „Stella
Maris”, co sprowokowało mnie do zagłębienia się w tej tematyce. Widzę, bowiem realne
zapotrzebowanie na zagospodarowanie tej działki w naszym mieście przy jednym z
największych portów w Turcji. Miałem możliwość odwiedzenie klubu Stella Maris w
Gdyni w sierpniu tego roku a już po powrocie po raz pierwszy podczas mojego
pobytu w Mersinie zostałem zaproszony na pokład jednego z tankowców, które
cumują w naszym porcie. Nie jest to takie proste dla przeciętnego zjadacza
chleba dostać się do portu i na pokład zakotwiczonego tam statku. Bez szczególnych
przepustek i pozwoleń nie można na coś takiego liczyć. Była to już druga
sytuacja, kiedy załoga statku załatwiała mi u władz portowych wejście na
pokład. W pierwszym przypadku procedury przeciągnęły się zbyt długo i statek
musiał już odpłynąć. Za drugim razem powiodło się i stanąwszy na pokładzie
tankowca bardzo wymownie zabrzmiały mi w uszach słowa kapitana „Welcome on
board”!
Czuję, że jest to część
misji, którą Pan w różnych znakach, krok po kroku mi pokazuje. Dlatego proszę
każdego z czytelników, aby pomodlił się w tej intencji, by spełniła się Jego wola,
co do chrześcijańskich marynarzy przybywających do portu w Mersin.
br. Paweł

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz