Nie mam zamiaru pisać tu o poszukiwaniu domniemanego miejsca spoczynku biblijnej Arki Noego na terenie Turcji, ale nieco jak Indiana Jones opisać przygodę docierania do skarbu utraconego przymierza. Takie zagadkowe sformułowanie zrodziło się w mojej głowie po tym, jak uświadomiłem sobie, iż w Turcji można odnaleźć coś co w innych warunkach i innej kulturze można łatwo przeoczyć.
Nasza grupa ekspedycyjna liczyła cztery osoby: John, Deiniol, Sylvie i ja. Cztery osoby i czterech reprezentantów różnych wspólnot chrześcijańskich: anglikańskiej, prawosławnej, protestanckiej i katolickiej. Naszym cele były dwa: odnalezienie chrześcijan na terenie Półwyspu Bodrum i danie im szansy na spotkanie z Bogiem przychodzącym w Słowie i w sakramentach oraz pogłębienie relacji między naszymi wspólnotami. Patrząc z perspektywy czasu na to jak nam się udalo odnaleźć i jakie relacje udało nam się zbudować, mogę śmiało powiedzieć, że jest to zasługa działania Ducha Świętego. W ciągu czterech miesięcy udało nam się zorganizować grupę osób zainteresowanych w ekumenicznej wyprawie dotarcia do tych, którzy przyjechali jako chrześcijanie do Turcji i już od dłuższego czasu nie mieli możliwości uczestniczenia we wspólnej modlitwie czy w sakramentalnym doświadczeniu Boga. W ciągu czterech dni odwiedziliśmy cztery miasteczka, w których mieszkają chrześcijanie różnych denominacji spotykających się nielegalnie po domach na modlitwach i wielbieniu Jezusa Chrystusa. Teraz mieli również zobaczyć, że ekumenizm jest możliwy również na poziomie ich liderów duchowych i skorzystać z posługi tychże liderów stosownie do wymogów własnej tradycji. Odwiedziliśmy władze państwowe prosząc o miejsce godnego pochówku naszych zmarłych, możliwość celebracji i zgromadzeń o charakterze religijnym w miejscu publicznym dając jednocześnie dowód naszego istnienia i jedności.
Może w Polsce lub w innych krajach europejskich liturgia sprawowana we wspólnocie to coś normalnego i nie budzącego większych emocji, to w warunkach tureckich jest to skarbem drogocennym. Natomiast relacje ekumeniczne, które w Polsce bywają finalizowane na płaszczyźnie teoretycznej, tu mają rzeczywiste i praktyczne zastosowanie. Szkoda, że dopiero w nietypowych i ekstremalnych warunkach mobilizujemy się do takich spotkań, ale to chyba zawiera się w Słowie, że moc w słabości się doskonali.
br. Paweł
1 komentarz:
witaj Pawel! czytam wpadam co jaks czas! no i pozdrawiam poszukiwaczu zaginionej arki!
pax!
Prześlij komentarz