2009-01-21

zapasy wielbłądów

Wyjazd z wielkiego miasta takiego jak Izmir nie koniecznie musi się wiązać z opuszczeniem cywilizowanego świata. Owszem mieszkańcy Selçuk nie pójdą sobie do kina lub tym bardziej do opery, ponieważ takiej atrakcji tu nie ma. Niemniej jednak tubylcy z pobliskich wsi i miasteczek chętnie gromadzą się różnego rodzaju festynach i imprezach plenerowych. Zwłaszcza zimową porą, kiedy jest nieco więcej wolnego czasu Turcy z prowincji od stuleci zbierają się na festynie zwanym deve güreşleri co po polsku znaczy zapasy wielbłądów. Dla Europejczyków jest to zupełnie nieznany rodzaj rozrywki, z prostego powodu; braku wystarczającej liczby wielbłądów. Przy ogłuszającym “akompaniamencie” instrumentów folklorystycznych tysiące ludzi gromadzi się, aby w towarzystwie przyjaciół pokibicować jakiemuś zwierzęciu, może postawić jakiś zakład, a juz z pewnością, aby siąść na zielonej trawce przy grilu i sączyć herbatkę, tudzież mocniejsze trunki.

Tureckie deve güreşleri przypomina stylem hiszpańską korridę, ale jest dyscypliną zupełnie bezkrwawą. Jak sama nazwa wskazuje owe “zapasy” rozgrywają się pomiędzy dwoma wielbłądami – samcami. Zimowa pora też nie jest bez znaczenia, gdyż właśnie w tym okresie przypada czas godowy wielbłądów stąd też ich zwiększona aktywność do potyczki. Sama walka przypomina nieco przepychankę i mocowanie się w utrzymaniu równowagi potężnych dromaderów. Pod okiem sędziów poszczególne postawy zwierzęcia są oceniane punktami i po wyznaczonym czasie na rundę wyżej punktowany osobnik zostaje zwycięzcą.

Rzekomo jest to sport wymyślony przez Turków i w Turcji najbardziej popularny. Jednak dziś z powodzeniem można powiedzieć, ze piłka nożna dla Turków to sport narodowy.

br. Paweł

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dobre! pozdrawiam Paweł z kraju kangura ;-) a może by tak zapasy kangura i wielbłąda? ;-)

Anonimowy pisze...

Witaj Marcine, jestem jak najbardziej za... Tylko zastanawiam się jaki mógłby być wspólny "obiekt" potyczki? Jednocześnie pomysł jest rewelacyjny, aby nie powiedzieć rewolucyjny :) Pozdrawiaim

Filip pisze...

ale i tak kangury wygraja bo kangur wskoczy na wielbłada a on ogłupieje. więc 1:0 dla Australii .pozdrawiam