2009-01-16

idze nowe...

Nim się obejrzeliśmy, a tu minął nam rok edukacji. Dwa tygodnie po świętach Narodzenia Pańskiego były dla nas swoistym finiszem rocznego maratonu przez zgłębianie tajników kultury i języka tureckiego. Teraz śmiało mogę powiedzieć niedowierzającym, że Pan Bóg istnieje, a Jego miłość jest przeogromna, czego świadectwem jest dla mnie choćby ten rok spędzony w szkole. Z przymrużeniem oka można stwierdzić, że już nie musimy "siedzieć na tureckim kazaniu", ale i sami możemy zaserwować Turkom takie kazanie; co wcale nie znaczy, że już wszystko za nami. Kto choć raz kiedyś zabrał się za naukę języka obcego doskonale wie, że w tej materii są pewne etapy, ale jest to niekończący się ciąg nowych przestrzeni do odkrywania i zgłębiania. Tak czy inaczej, etap pod nazwą "szkoła językowa" został pozytywnie zakończony egzaminem państwowym.
Jak to zwykle w życiu bywa, coś się kończy, aby rozpocząć "coś". Również z Maciejem po skończonej edukacji udaliśmy się do naszych nowych placówek na terenie Turcji. Od tego tygodnia zamieszkałem już na "stałe" (jeśli o jakiejkolwiek stałości w zakonie można mówić) w domu przy sanktuarium Meryem Ana Evi w pobliżu starożytnego miasta Efez a współczesnego Selçuk. Maciej natomiast wyjechał na dalekie i ciepłe południe w basen Morza Śródziemnego do Mersin. Już się rozeszły nasze drogi i pewnie nie przeczytamy jego artykułów na tym blogu. Mam jednak nadzieję, że Maciej odpali jakieś nowe niezależne źródło informacji.
Bardzo dziekuję Wam za wsparcie modlitewne na tym pierwszym etapie naszej posługi w Kościele tureckim.
br. Paweł

1 komentarz:

celinka pisze...

pozdrawiam mocno! chciałabym posłuchać tego kazania po turecku :)