Tegoroczna letnia pogoda jest dość zaskakująca. Pod koniec lipca Stambuł nawiedziły niespotykane jak na tę porę roku nawałnice. 27 lipca kiedy padał ulewny deszcz i towarzyszyła mu wichura uszkadzająca dachy i łamiąca konary drzew nagle na nasze domy posypał się grad, którego grudki lodu dochodziły wielkości kurzych jaj. Tego dnia na pobliskim lotnisku Atatürka cudem wylądował samolot linii Atlasglobal, którego dziób i szyby pilotów były potrzaskane jak przy zderzeniu czołowym z podniebną skałą lodową. Tego dnia nasza salka duszpasterska napełniła się po kostki wodą. Jednak do znacznie poważniejszego w skutkach wydarzenia doszło w centrum Stambułu, gdzie na idących chodnikiem ludzi zawalił się 5 metrowej wysokości mur naszego cmentarza. Nasiąknięty zbierającą się wodą i poruszony silnym wiatrem przewracający się mur lekko ranił dwie osoby. Był to doprawdy cud, gdyż na mocno zatłoczonym chodniku mogło dojść do o wiele tragiczniejszej w skutkach katastrofy. Takie wydarzenia uczą nas pokory wobec wielkości natury i kruchość naszego istnienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz