
W piątkowy wieczór przeżyliśmy wyjątkowe spotkanie. Goście, goście!!! – Bugra, Mert, Omar, Ali, Nazan i Pynas…młodzież gromadząca się przy dominikanach zorganizowała spotkanie w naszym domu. Ich opiekunem jest o. Giovvani, który od kilku lat pracuje w Turcji. Mała, ale niezwykle żywa ekipa zawitała u nas około 19.00. Po wspólnej modlitwie wyjawili cel wizyty. Otóż przyszli do naszego domu, aby nas „torturować”…. ale na szczęście tylko pytaniami. Bardzo chcieli się czegoś więcej dowiedzieć o „tych dwóch zakonnikach z Polski”. I faktycznie te sympatyczne tortury dotyczyły przede wszystkim powołania, kwestii przyjazdu do Turcji, oraz jak reagują nasi bliscy na nasz wyjazd. Oczywiście razem z Pawłem nie byliśmy dłużni i również od nich wyciągnęliśmy ciekawe wiadomości. Potem zjedliśmy turecką pizzę neutralizując ją niezawodną Cacacolą. Po kolacji, w naszej kaplicy, modlitwą i kanonami Taize uwielbialiśmy Pana… (faktycznie podczas tych śpiewów nikną bariery językowe), jedna z dziewczyn Nazan (z chrztu Marta) zagrała nam na gitarze Kutsal, Kutsal (Święty, Święty) do którego melodię sami napisali. I wcale to nie był koniec naszego „randevu”, jak tu mówią Turcy, bo resztę wieczoru…nie godzi się mówić do której godziny…graliśmy w inkulturowaną przez nas zabawę…AYŞE-ALİ…(popularnie Piotr-Paweł), ale te słowa są dla nich za trudne, więc dokonaliśmy „turkologizacji”. Tego wieczoru doświadczyliśmy wiele radości i przede wszystkim poczucia wspólnoty. Osobiście po tym spotkaniu uświadomiłem sobie jeszcze mocniej, że jesteśmy tu także dla tych młodych ludzi, którzy są „głodni” Jezusa, spragnieni informacji o Nim, katechezy i modlitwy przed Panem. br. Maciek
1 komentarz:
Maciuś!!!!!!!!!! Maciuś!!!!!!!
Jak się cieszę, że tak pięknie kroczysz drogą swego powołania.
Cudownie Cię zobaczyć!!
Dowiedziałam się od Asi Grabarskiej, ze jesteś na misjach i Cię odnalazłam na stronie.
Jakże się cieszę, że Cię widzę!!
Życzę Ci i bratu Pawłowi wiele wspaniałych błogosławionych chwil w Turcji.
Pozdrawiam serdecznie i tak cieplutko,ciepluteńko!!
Aśka Kosa - ta taka niby artystka niby prawnik (najpierw z Łomży, ostatnio z Lublina, teraz już nie)- po prostu człowiek.
P.s. Zawsze jak Cię widzę to jak bym słoneczko widziała. Tak jest nawet teraz przez internet :)
Prześlij komentarz